|
Malaga to stolica Costa del Sol - wybrzeża z 320 słonecznymi dniami w roku i średnią roczną temperaturą 18 stopni C. Ale w Wielkim Tygodniu (prócz Wielkiej Soboty) ważne są tylko procesje, a wszyscy malaguenos noszą przy sobie książeczki z procesyjnym "rozkładem jazdy"!
Niemal przez okrągły rok zjeżdżają tu tłumy wakacjuszy. Malaga to przecież stolica Costa del Sol - wybrzeża z 320 słonecznymi dniami w roku i średnią roczną temperaturą 18 stopni C.
Ale w Wielkim Tygodniu (prócz Wielkiej Soboty) ważne są tylko procesje! Semana Santa - zwana też Semana Mayor bądź Semana de Pasión - to najważniejsze i najbardziej ekscytujące wydarzenie w całym roku, a przygotowania do niego zaczynają się wraz z... końcem Wielkanocy.
Pierwsza procesja wyruszy w Niedzielę Palmową La Pollinica (z Jezusem na osiołku). Ostatnią będzie Jesucristo Resucitado (z Jezusem Zmartwychwstałym) w Niedzielę Wielkanocną. Poniosą wystawne ołtarze trony ze świętymi figurami tonące w kwiatach i w blasku świec. Najdłuższe potrwają nawet osiem godzin i skończą się nad ranem. Gazety poświęcą im specjalne wydania, radio i telewizja będą transmitować non stop. Gorączka ogarnie i mieszkańców, i cudzoziemskich przybyszy. A jak ożywi się i tak niezwykle barwne życie towarzyskie! Kluby i bary będą pełne na okrągło, o spaniu nie ma mowy...
W orszaku idzie nawet kilka orkiestr, grają uroczystą muzykę pisaną specjalnie na tę okazję. W dwóch szeregach ciągną nazarenos - członkowie bractwa, od kilkudziesięciu nawet do 900, w wysokich na metr spiczastych kapturach. Penitentes niosą świece, wśród nich sporo dzieci. Poprzedzają tron z figurą Jezusa i drugi z Matką Boską. Taki wędrujący ołtarz waży kilka ton, niesie go na barkach nawet kilkuset hombres de trono. Czasem Jezusowi towarzyszą inne rzeźbione w drewnie postaci - apostołowie z Ostatniej Wieczerzy (siedzą przy stole), rzymscy legioniści (na koniach), oprawcy (biczują Jezusa). Niektóre trony mają po kilkaset lat i są dziełami znanych rzeźbiarzy. Wszystkie zdobią przebogate baldachimy i kandelabry, haftowane płaszcze i dywany z tysięcy żywych kwiatów. Uczestnicy procesji rozrzucają po drodze pachnące gałązki rozmarynu, a przypadkowi śpiewacy spontanicznie intonują saetas - religijne pieśni, które brzmią jak płacz.
Wielki Tydzień wymaga żelaznej kondycji - godzinami czeka się w gęstniejącym tłumie na moment pojawienia się paso, a potem "przebija" ku innym miejscom. Wszyscy malaguenos noszą więc przy sobie małe książeczki z procesyjnym "rozkładem jazdy" (oczywiście chodzi się pieszo, stara część Malagi jest wtedy wyłączona z ruchu). Nie ma tu żadnej improwizacji - ów "rozkład" jest precyzyjnie rozpisany na dni, godziny i miejsca. W końcu przygotowania trwają cały rok, a historia sięga pięciu wieków wstecz...
Gdy w 1487 r. Królowie Katoliccy Izabela i Ferdynand odbili Malagę z rąk Maurów, zaczęły powstawać konwenty i religijne bractwa. Grzebały zmarłych i opiekowały się chorymi. Z czasem zaczęły odgrywać Pasję, wykorzystując ruchome drewniane figury. Jedną z nich jest Jezus błogosławiący lud - do dziś niesiony w procesji.
Obecnie organizuje je 45 bractw - tzw. cofradias de penitencia. Utrzymują się ze składek, prowadzą działalność dobroczynną, np. zbierają fundusze na walkę z narkotykami w szkołach, pomagają w resocjalizacji więźniów. Do najstarszych i najważniejszych należy Esperanza założona w połowie XVI w. przez bednarzy robiących beczki na wino. Jak wszystkie w Maladze jest przypisana do "swojego" kościoła i ma własną siedzibę (calle San Jacinto 3, można zwiedzić).
Bractwa idą różnymi trasami, ale każda procesja wstępuje do katedry de la Encarnacion (Wcielenia). Trzynawową świątynię budowano od połowy XVI do XVIII w. Ponieważ funduszy wystarczyło na jedną tylko wieżę, bywa nazywana La Manquita - "Jednoręka". Spotykają się tu gotyk, renesans i barok. 15 kaplic i 25 ołtarzy to marmury i bogactwo złotych ozdób. Obok katedry zachowało się miejsce ablucji - pamiątka po czasach, gdy znajdował się tu meczet. W bliskim sąsiedztwie stoi XVII-wieczny pałac arcybiskupi z piękną barokową fasadą z ciemnoróżowego marmuru.
Żródło: turystyka.gazeta.pl
 |